- Co Ty robisz ?! - powiedziała Molly
- Idź stąd ! Nie twój interes !
- Właśnie, że mój ! To mój brat ! Uwolnij go ! - mówiła pełna łez.
- Smarkulo wracaj do łóżka !
- Nie ! - krzyknęła. Zrobiła poważny błąd. Lucy wstała z kanapy i podeszła do niej.
- Powiedziałaś nie ? Ach ! Dziecko co ty sobie myślisz... Idź spać. - warknęła i już chciała ją uderzyć, lecz pohamowała się.
- Jak Gideon mógł się w tobie zakochać ! Nie wiem co on w tobie widział ! Jak mogłaś trafić do Gryffindoru ? - wiedząc, że nie powinna tego mówić, nie mogła się powstrzymać.
Widziała, że Lucy nie mogła dobrać słów. W końcu powiedziała:
- Powtarzam po raz kolejny. IDŹ SPAĆ ! - krzyknęła bardzo głośno, a Molly usłyszała kolejne kroki. Była to Sara. Lucy szybko, jednym machnięciem różdżki rozwiązała Gideona i uśmiechnęła się, udając , że nic się nie stało.
- Co ... tu się - ziewnęła Sara - dzieje ?
- Lucy.. - zaczęła mówić rudowłosa, a dziewczyna, która jeszcze niedawno trzymała jej brata związanego spojrzała na nią.
- Lucy.. Lucy lunatykowała...
- A Gideon ? - dopytywała koleżanka.
- Gideon. Gideon przyszedł.. ee.. ze mną. - skłamała Molly.
- Przyszłam tu, bo usłyszałam hałas. Ktoś.. - ponownie ziewnęła Sara. - Ktoś krzyczał...
Molly popatrzyła na Lucy z gniewem, a ta tylko wstała i powiedziała ,, To ja pójdę się położyć''.
Po południu rudowłosa dziewczynka wraz z bratem i Arturem poszła na obiad. Przy stole Gryfonów brakowało jednej osoby. Lucy. Nie chciała nic o niej wspominać Gideonowi więc w ciszy usiadła na ławce.
- Klara.. - szepnęła. - Klara.
- Co ?
- Nie widziałaś Lucy ?
- Nie. Nawet w pokoju wspólnym jej nie było. - to zdanie dało jej dużo do myślenia. ,,Czy uciekła z Hogwartu ? Nie.. nie mogła uciec ! Czy może po prostu zamknęła się w sypialni i nikogo nie wpuszczała i sama nie wychodziła.. '' Miała teraz wyrzuty sumienia. Nie była pewna dlaczego. ,, Chciałam tylko dobrze dla brata.. Nie wiedziałam, że aż tak ją zranię'' wszystko zrzucała na siebie. Jednak wieczorem już starała się o tym nie myśleć i śmiała się z przyjaciółmi w dormitorium opowiadając różne śmieszne historie.
Przygotowywali się do kolejnego wypadu do Hogsmeade. Planowali wspólnie gdzie pójdą, a wszystko zapisywali na pergaminie.
- Może pójdziemy do Zonka ? -zaproponowała Sophie.
- Tak ! Muszę też kupić sobie trochę słodyczy.. - powiedział Artur.
- Czyli... - zaczął Gideon - Idziemy najpierw do Zonka,a potem do Miodowego Królestwa... Gdzieś jeszcze ?
- Myślę, że nie, a jak czegoś będziemy jeszcze potrzebować to po prostu się tam udamy. - zaproponowała Klara uśmiechając się.
Cztery dni minęły równie szybko jak śnieg. Rano wyruszali do bajecznie pięknego miasteczka, a szczególnie pięknego zimą.. Biały puch okrywał wszystkie budynki i ulice. Nie było widać chodników i ulic. Tylko wydeptane ścieżki przez czarodziei, którzy dość często tu przychodzili na herbatę do Kawiarni Pani Puddifoot. Gdy usłyszeli hasło: ,,Możecie się rozejść ! Widzimy się tu punkt trzecia ! '' od razu poszli do Zonka, gdzie kupili kilka łajnobomb i innych rzeczy. Wychodząc ze sklepu zrobiło im się bardzo zimno, więc pośpiesznie udali się na ciepłą czekoladę. Spędzili tam godzinę, po czym wyszli na miejsce zbiórki. Spojrzeli na zegarek. Wskazówki pokazywały godzinę drugą trzydzieści. Mieli pół godziny. Nie tracąc czasu pobiegli po słodycze. Kupili sobie pełne torby smakołyków i zmieszali się z uczniami przy profesor McGonagall. Wracając do zamku śpiewali piosenki razem z nauczycielami, klaskali, tupali, aby się rozgrzać, ponieważ było bardzo zimno. W końcu pozwolili studentom wyczarować ogień za pomocą zaklęcia INCENDIO. Po niecałej godzinie, wchodząc do Hogwartu Molly poszła z Arturem przejść się po szkole.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz