czwartek, 23 sierpnia 2012

Prolog

Był 1 września 1961 roku. Molly miała wyjechać z domu Prewett'ów do szkoły. Szkoły magii. Wiedziała już trochę o niej, ponieważ jej brat- Gideon uczęszczał do tej szkoły od paru lat. Dziewczynka była tak zdenerwowana tym, że już za parę dni będzie w Hogwarcie i pozna mnóstwo zaklęć i czarodziejów. A najbardziej stresowała się, do którego domu trafi. Nie chciała być w Slytherinie. Najbardziej pasowałby jej Gryffindor. Przestała o tym wszystkim myśleć i podeszła do wielkiego, brązowego kufra i zaczęła tam pakować książki, po które 2 dni wcześniej wybrała się na ulicę Pokątną. Wsadziła tam też szatę, różdżkę i ubrania. Dochodziło w pół do jedenastej. Molly razem z kufrem zeszła na dół do kuchni i powitała radośnie rodzinę. Jednak wśród wesołej rodzinki siedział jej młodszy brat- Fabian. Był smutny. Jedenastoletnia dziewczynka podeszła do niego i przytuliła się mocno. Szeptem powiedziała:
- Nie martw się Fabian. Będę tęsknić.
I puściła go z uścisku i zobaczyła jak kącik jego ust podnoszą się delikatnie .
Usiadła na krześle i zaczęła jeść płatki z mlekiem. Kiedy skończyła posiłek sprawdziła godzinę, była 10. 45. Spojrzała na tatę, na mamę i Gideona. Oni również się na nią spojrzeli i wstali jednocześnie razem z Fabianem. Po 10 minutach znaleźli się na dworcu Kings Cross i razem z Gideonem wbiegła na peron 9 i ¾ . Była 10.58 . Szybko pożegnała się z rodzicami i z młodszym bratem, a ze starszym szybko wbiegła do pociągu i usiadła w wolnym przedziale...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz